Naprawdę było wiele rzeczy, których Apple pokazano w zeszłym tygodniu. Najbardziej dostępny okazał się iPhone a MacBook, iPad średniej klasy, ale także najwyższej klasy MacBooky. Plus dwa wyświetlacze. Jestem zadowolony, a ci, którzy nie są, nie wiedzą, czego chcą.
Nie, iPhone 17wygląda tak samo jak iPhone 16np. gdy ma dodatkową opcję bycia w kolorze różowym variante. Tylko Dynamiczna Wyspa może zamarznąć, ale z ręką na sercu: „Czy w sytuacji, gdy trzeba obniżyć cenę, wycięcie ma aż takie znaczenie?” Zdecydowanie nie dla grupy docelowej, która prawdopodobnie jest zainteresowana tym elementem, który został wprowadzony jako pierwszy iPhone 14 Pro, ona jeszcze tego nie poczuła.
Apple Szczerze mówiąc, zaskoczyło mnie to. Gdybym miał się zakładać, nie zakładałbym, że co roku wypuszczą nowy model serii „e”. Ostatecznie jednak tak się stało. Nowy model ma szybszy procesor i, ku uciesze wielu, MagSafe, mimo że zachował pierwotną cenę. Osobiście uważam, że największą zmianą jest zwiększenie podstawowej pamięci masowej do 256 GB. Kto by się zdenerwował, gdyby pozostało na poziomie 128 GB, biorąc pod uwagę cenę? Prawdopodobnie nikt, ale… Apple chciał zapewnić więcej podstawowym użytkownikom, nie zmuszając ich do kupowania iCloud taryf. I naprawdę go za to chwalę.
MacBook Neo jako gwiazda portfolio
Jako właściciel MacBooku Air Nie zależy mi zbytnio na chipie M2, nawet po modernizacji, choć ten z chipem M5 to prawdziwa bestia. Za wciąż przystępną cenę (a raczej tę samą), oferuje wydajność i inne parametry, które już teraz przekraczają potrzeby przeciętnego użytkownika. I może właśnie dlatego mamy tu… MacBook Neo. Prawdziwy model podstawowy, który ma potencjał, by przyciągnąć masy klientów, którym nie zależy na wydajności, ale chcą komputera o Applu.
Nie bije rekordów swoimi parametrami, ale nie powinien. Nie jest najmniejszy ani najlżejszy, ma procesor iPhone'a 16 Pro i brakuje mu podświetlanej klawiatury lub MagSafe. Ale równoważy to wszystko swoją dostępnością. Używam głównie Mac mini, który wciąż ma mało mocy z procesorem M1. Ale kiedyś potrzebowałem czegoś do podróży, więc logicznym wyborem był 13-calowy M2. MacBook Air. Ale gdybym miał to rozwiązać dzisiaj, to byłoby to MacBook Neo. Nie potrzebuję mocnego komputera, gdy jestem w podróży, wystarczy mi internet i dokument tekstowy. Nie gram w gry, nie muszę edytować filmów, a jeśli chodzi o grafikę, wystarczy mi sztuczna inteligencja, żeby ją wygenerować.
Mogłoby być interesują Cię
MacBook Kupiłbym Neo nie tylko dla siebie, ale również dla mojej żony i poleciłbym go moim rodzicom lub bratu, który dopiero wchodzi do pełnego ekosystemu. AppLu rozważa. Osobiście miałbym tylko jedną uwagę dotyczącą rozmiaru wyświetlacza – 13 cali. Wcześniej miałem 12 cali. MacBook z 2015 roku i wiem, że to była genialna maszyna na drodze. Więc mogę sobie wyobrazić, gdyby… MacBook Neo jest nieco mniejszy, a przez to lżejszy. Z drugiej strony, sposób, w jaki Apple Poszedł, to zdecydowanie nie ma znaczenia. Przynajmniej na wyświetlaczu jest wystarczająco dużo miejsca na wszystkie dane.
A co z pozostałymi?
Z powyższego tekstu prawdopodobnie wynika dla Ciebie, że MacBookY Pro z nowymi procesorami z rodziny M5 wykracza poza moje możliwości. To niesamowite maszyny, ale niepotrzebnie przewymiarowane jak na moje potrzeby. Jest jednak jasne, że dla profesjonalistów to maszyny marzeń. Może to dotyczyć również nowych wyświetlaczy. Niestety, ich ekstremalnie wysoka cena jest dla wielu zbyt wysoka, a przekątna ekranu zbyt mała. No i jest jeszcze iPad. Air z chipem M4. Jako rozwiązanie pośrednie dla tych, którzy chcą wszechstronnego tabletu, jest to świetny wybór. Z drugiej strony, w porównaniu do MacBookem Neo może mieć trudności w interesie klientów.
Adam Kos